Pokazywanie postów oznaczonych etykietą poza kuchnią. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą poza kuchnią. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 14 stycznia 2013

Sałatka z roszponki, gorgonzoli i pomidorów z miodowym winegret


Nie myślcie sobie, że samymi ciastami się odżywiam :) Czasami na moim stole zawita coś zdrowszego i małokalorycznego. Na dowód tego, dziś zamieszczam przepis na sałatkę z roszponki.
Dziwię się, że tak późno odkryłam roszponkę. Jest krucha i delikatna, a w towarzystwie gorgonzoli i miodowego winegretu, jej lekko orzechowy smak rozkwita w pełni.

wtorek, 8 stycznia 2013

Recenzja "Jutra może nie być " Gabrieli Gargaś




Jutra może nie być - Gabriela Gargaś
Wydawnictwo: Feeria
Ilość stron - 382

Historia Kingi to historia, która mogła by się przydarzyć każdej z nas. To powieść o miłość, która jest piękna, ale i okrutna, bo rani innych. Rani też samych zakochanych i nie ma szczęśliwego happy endu. Ile warto poświecić w imię miłości,  czy zaślepieni gorącym uczuciem mamy prawo niszczyć wszystko co stanie na drodze do naszego rzekomego szczęścia? Czy nie jest tak, że nie buduje się szczęścia na czyimś nieszczęściu i za uczynione krzywdy przyjdzie nam kiedyś zapłacić?

Kinga jest 30 letnią kobietą. Od siedmiu lat w ustabilizowanym związku, z Darkiem planują ślub za pół roku. Wydawałoby się, że wszystko układa się idealnie i nic nie jest w stanie zmącić ich spokoju.  Coś jednak nie gra, czegoś brakuje. Do związku już dawno wkradło się znudzenie, nie ma głębokich westchnień, nie ma fascynacji. Namiętność wygasła, pożądanie się wypaliło, niedosyt nie daje spokoju.  Kinga rozczarowana obojętnością w związku, postanawia odnowić starą znajomość z kolegą z pracy. Wysyła niewinnego z pozoru maila, do obiektu swoich dawnych westchnień. Dostaje odpowiedź, parę niezobowiązujących zdań. Nic szczególnego, nic co mogłoby zapowiedzieć ciąg dalszych wydarzeń, który bezpowrotnie odmieni życie obydwojga. Wymiana korespondencji nabiera rozpędu, pojawiają się emocje. Początkowo zaciekawienie, potem nienasycenie, aż wreszcie obsesja i chęć zjednoczenia z drugą osobą. Okazuje się, że życie przynosi niespodzianki w najmniej oczekiwanym momencie, kiedy wydaje się, że wszystko jest poukładane i nic ciekawego nie nastąpi, wydarza się coś, co ten porządek burzy, odwraca życie o 180 stopni i pcha je z zawrotną prędkością w kierunku przepaści.
Książka Gabrieli Gargaś to studium miłości, jej wszystkich aspektów, etapów jakie po sobie następują. Zaczyna się motylkami w brzuchu i odliczaniem minut do następnego spotkania, potem pojawia się spełnienie, miłość dojrzała, a kończy zranieniem i zaciekłą nienawiścią, tym silniejszą im silniejsze było uczucie, którym darzyliśmy ukochaną niegdyś osobę.

Język Kingi to potok słów przepływający swobodnie i nieco chaotycznie, dokładnie tak jak przepływają nasze myśli, niczym nie ograniczane.  To trochę jakbyśmy czytali osobisty pamiętnik, gdzie dajemy upust naszym emocjom. A te są różne, jak to w życiu. Wczytując się w te słowa słyszymy przyspieszone bicie serca Kingi na widok ukochanego, czujemy razem z nią ciągłą tęsknotę i niezaspokojony głód bliskości. Płaczemy, kiedy ona płacze, czujemy rozdzielający ból i niewypowiedzianą rozpacz po stracie najbliższej osoby. 

Książka ma 382 strony, które czyta się jednym tchem. Jest ciepła i wzruszająca, momentami zabawna, pełna mądrych cytatów i bardzo kobieca. Polecam na zimowe wieczory z ciepłą herbatką i kawałkiem pysznego ciasta.  Najlepiej z sernikobrownie z musem truskawkowym - przepis wkrótce na moim blogu :) 

piątek, 9 listopada 2012

Babeczki czekoladowo-miętowe



Czekolada i mięta to dla mnie idealny związek. Ta para potrafi się znaleźć w każdej sytuacji.  Babeczki, torty czy desery z ich udziałem zawsze budzą podziw i zachwyt.
I mimo, iż od dawna są razem, nigdy się sobą nie znudzą :)

piątek, 28 września 2012

Schab po prowansalsku i spacer po Tokarni część II


Tradycyjny kotlet schabowy niezbyt często gości w mojej kuchni. "Schaboszczaki" wydają mi się zbyt gumiaste i suche. Jeśli mam przyrządzić schab i ma mi smakować, to wiem, że nie pozostaje mi nic innego, jak go "udusić" :).
Moja dzisiejsza propozycja to schab w aromatycznym winnym sosie, w towarzystwie pieczarek, obficie doprawiony ziołami.
Muszę przyznać, że wyszedł naprawdę pyszny.
Najlepszą rekomendacją niech będzie fakt, że mój R.,wielbiciel panierek i kotletów, był tym daniem zachwycony :)

Schab po prowansalsku
6-8 plastrów schabu o grubości ok. 1,5 cm
2 średnie cebule
300 g pieczarek
ok 2 szklanek białego wina półwytrawnego lub wytrawnego
2-3 łyżki koncentratu pomidorowego
1 szklanka bulionu drobiowego (możne być z kostki)
1 łyżka suszonych ziół prowansalskich
2 łyżki świeżego posiekanego tymianku
2 łyżki świeżego posiekanego rozmarynu
mąka
sól, pieprz
oliwa lub olej

Schab delikatnie rozbijamy tłuczkiem, solimy, pieprzymy i obtaczamy w mące. Na dużej patelni rozgrzewamy olej i podsmażamy na mocnym ogniu. Na osobnej patelni szklimy pokrojoną w piórka cebule, przekładamy do schabu. Następnie podsmażamy pokrojone na plasterki pieczarki i również dodajemy do schabu. Podlewamy szklanką wina i szklanką bulionu, dodajemy 2-3 łyżki koncentratu pomidorowego i dusimy pod przykryciem na małym ogniu, przez około godzinę, aż schab zmięknie. Co jakiś czas zaglądamy pod przykrywkę i mieszamy. W razie konieczności podlewamy winem. Pod koniec gotowania dodajemy łyżkę ziół prowansalskich, świeży tymianek i rozmaryn i dusimy jeszcze chwile.
Podajemy z ziemniakami lub bagietką. W wersji dla dorosłych, z lampką białego wina.




Tak jak obiecałam (czy też tak, jak się odgrażałam :) zasypuję Was kolejną porcją fotografii z Muzeum Wsi Kieleckiej.
Zapraszam na kontynuację spaceru po Tokarni.
Będzie swojsko, będzie klimatycznie.















czwartek, 6 września 2012

Spaghetti Puttanesca i spacer po Tokarni


Istnieje wiele barwnych opowieści na temat historii makaronu Puttanesca. 
Już sama nazwa wywołuje wiele zawstydzających skojarzeń. Puttana to w języku włoskim „kobieta lekkich obyczajów”. 
Jedna z opowieści mówi, że było to ulubione danie prostytutek, na tyle łatwe i szybkie, że mogły je przygotować w krótkich przerwach pomiędzy wizytami klientów. Inna historia mówi, że makaron był przyrządzany przez kurtyzany i  wystawiany w oknie, by charakterystycznym zapachem przywabić klientów. 
Wszystkie scenariusze są bardzo ciekawe, tak jak ciekawa jest sama potrawa - pikantna, aromatyczna i grzechu warta :)  

Spaghetti puttanesca

ok 200 g makaronu spaghetti
400 ml pulpy pomidorowej
100 g filetów anchois (mała puszka, ok.8 sztuk)
duża szczypta suszonych opłatków chilli lub jedna mała papryczka chilli, pokrojona w kostkę
2 ząbki czosnku
2 łyżki kaparów
100 gram czarnych oliwek
oliwa z oliwek
sól

Na dużej patelni rozgrzać ok. 2 łyżek oliwy, dodać drobno posiekany czosnek i zeszklić. Następnie dodajemy filety anchois, smażymy rozgniatając łopatką. Wlewamy pulpę pomidorową,  dodajemy papryczkę chilli i dusimy około 10 minut, aż sos zacznie gęstnieć. Pod koniec dodajemy pokrojone w plasterki oliwki i kapary. Solimy do smaku. Gotujemy makron zgodnie z instrukcją na opakowaniu. Gotowy makaron odcedzamy i dodajemy do sosu, całość mieszamy. Można udekorować natką pietruszki. Obiad gotowy :)



A po obiedzie zapraszam Was na fotograficzny spacer pod hasłem 'promujemy swoje regiony' - spacer po Muzeum Wsi Kieleckiej w Tokarni. Moje ukochane miejsce, gdzie można poczuć ducha dawnych czasów. Ilekroć tam jestem, dostaję istnego "szału fotograficznego", bez opamiętania pstrykam zdjęcia, jedno za drugim, zapominając o drepczących za mną pozostałych członkach rodziny. Przechadzając się po zagrodach, zaglądają do izb i spoglądając na wiatraki mam wrażenie, że powinnam była urodzić się w innych czasach. Dawniejsze życie było takie jak lubię - prostsze i  bliższe natury.
Więcej informacji  na stronie Muzeum Wsi Kieleckiej.
Jeżeli kiedykolwiek będziecie w okolicy Kielc, zajrzyjcie do tego niesamowitego miejsca.

To pierwsze seria zdjęć, mam ich jeszcze całe mnóstwo w swoim komputerze, tak więc spodziewajcie się następnych serii :)
















Printfriendly

Print Friendly and PDF